• Wpisów:7
  • Średnio co: 85 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 18:34
  • Licznik odwiedzin:1 619 / 682 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
-Zgredku, czy to jest Muszelka?- szepnął,ściskając dwie różdżki,które wyrwał Malfoyowi, gotów walczyć,jeśli zajdzie potrzeba.- Jesteśmy we właściwym miejscu? Zgredku!
Obejrzał się.Mały skrzat stał tuż obok niego.
-ZGREDKU!
Skrzat zachwiał się lekko, gwiazdy odbiły się w jego olbrzymich,jasnych oczach. Obaj spojrzeli w dół na srebrną rękojeść noża wystającą z piersi skrzata.
-Zgredku... nie... POMOCY !-ryknął Harry w stronę domu, do ludzi, którzy tam się poruszali. -POMOCY!
Nie dbał już o to, czy to są czarodzieje czy mugole,przyjaciele czy wrogowie,widział tylko ciemną plamę rozrastającą się na piersiach Zgredka,widział drobne ramiona,które skrzat wyciągnął ku niemu błagalnym gestem. Złapał go i położył na chłodnej trawie.
- Zgredku, nie, nie umieraj, nie umieraj...
Oczy skrzata odszukały go,usta zadrżały, gdy z trudem wypowiedział słowa:
- Harry... Potter...
A potem drgnął lekko i znieruchomiał,a jego oczy były już tylko wielkimi,szklistymi kulami pocętkowanymi odbiciem gwiazd,które przestał widzieć.

- Harry Potter - Insygnia śmierci
  • awatar aira.: jeśli jesteś zainteresowana zmianą wyglądu bloga to zapraszam na mój poradnik :) na moim blogu znajdziesz nie tylko kody CSS, ale także i grafikę :)
  • awatar Damon⭐: Boże! To było niesamowite i takie smutne! :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
- Przy stole nauczycielskim jest puste miejsce... Gdzie jest Snape?(...)
- Może jest chory! - szepnął Ron z nadzieją.
- Może sam odszedł - mruknął Harry - bo znowu nie dali mu obrony przed czarną magią!
- Albo może go wylali! - zawołał Ron. - Przecież nikt go nie znosi, więc...
- A może - rozległ się lodowaty głos tuż za nimi - czeka, żeby usłyszeć, dlaczego wy dwaj nie przyjechaliście pociągiem razem z innymi.
 

 
Otworzył oczy. Snape patrzył na niego z przerażeniem.
- Chroniłeś go, utrzymywałeś tak długo przy życiu tylko po to, by umarł we właściwym momencie?
-To cię tak szokuje, Severusie? A ilu ludzi umarło na twoich oczach?
- Ostatnio tylko ci,których nie byłem w stanie ocalić- odparł Snape,wstając.
- Wykorzystałeś mnie.
- To znaczy?
- Szpiegowałem dla ciebie,kłamałem dla ciebie, narażałem dla ciebie życie,a wszystko to robiłem , by zapewnić bezpieczeństwo synowi Lily. A teraz mówisz mi, że hodowałes go jak prosiaka na rzeź...
- To bardzo wzruszające, Severusie- powiedział z powagą Dumbldore.- A więc w końcu dojrzałeś do tego, by przejmować się losem tego chłopca?
- Jego losem?-wykrzyknął Snape.- Expecto patronum!
Z końca jego różdżki wystrzeliła srebrna łanai. Wylądowała na podłodze, przebiegła przez pokój i wyskoczyła przez okno. Dumbldore patrzył, aż jej srebrna poświata znikła w ciemności, a potem odwrócił się do Snape'a. Oczy miał pełne łez.
-Przez te wszystkie lata?...
-Zawsze.
 

 
D: I just have to say something.
E: Why do you have to say it with my necklace?
D: Because what I'm about to say is probably the most selfish thing that I've ever said in my life. I just have to say it once. You just need to hear it. I love you, Elena. And it's because I love you that I can't be selfish with you, why you can't know this. I don't deserve you, but my brother does. God, I wish that you didn't have to forget this, but you do.

- tvd 2x08

Kocham ten moment! ♥
 

 
I remember e v e r y t h i n g . Every moment. It’s like a million tiny, little pieces of my heart have fallen back into place. I remember the moment that we met, the moment that we fell in love… How much I didn’t want to love you, but it was like… it was like, I was being swept up into a current. I was c o n s u m e d by it.

- tvd 6x20
 

 
Stefano cieszył się, że szkolny dzień się kończy. Chciał się wyrwać z tych zatłoczonych sal i korytarzy chociaż na parę minut.Tyle umysłów. Presja tylu schematów myślenia, tak wielu otaczających go psychicznych głosów, wprawiała go w oszołomienie. Od lat nie przebywał w takim ludzkim ulu.Zwłaszcza jeden umysł wyróżniał się wśród pozostałych. Stała pomiędzy dziewczynami, które obserwowały go na głównym korytarzu. Nie wiedział jak wygląda, ale osobowość miała silną. I był pewien, że znów ją rozpozna.Jak na razie udało mu się przetrwać pierwszy dzień maskarady. Skorzystał z mocy tylko dwa razy, a i to ostrożnie. Mimo to był zmęczony i - przyznawał z żalem - głodny. Królik to za mało. Będzie się tym martwił później. Znalazł klasę, w której miał ostatnią lekcję. Usiadł w ławce. I natychmiast poczuł obecność tego umysłu. Jaśniał gdzieś na obrzeżach jego świadomości złotym światłem, miękkim, a przecież intensywnym. Pierwszy raz udało mu się zlokalizować dziewczynę, której umysł wyczuwał. Siedziała tuż przed nim.
W tej samej chwili obróciła się i zobaczył jej twarz. Ledwie udało mu się powstrzymać okrzyk zaskoczenia.
Katherine! Ale to przecież niemożliwe. Katherine nie żyła, nikt nie wiedział o tym lepiej niż on.A jednak podobieństwo było niesamowite. Złotawo-blond włosy, tak jasne, że w słońcu zdawały się niemal skrzyć. Kremowa skóra, która zawsze przywodziła mu na myśl łabędzi puch albo alabaster. I te oczy... Oczy Katherine miały kolor, jakiego nigdy wcześniej nie widział, błękitu głębszego niż błękit nieba, tak intensywnego jak lapis-lazuri w wysadzanej klejnotami przepasce, którą nosiła we włosach. Ta dziewczyna miała takie same oczy.Uśmiechając się spojrzała wprost na niego...

- Fragment książki "Pamiętniki wampirów"
 

 
-
Dear Elena, yes, you heard that correctly. Hell has frozen over. I’m writing it all down. Granted, I’m a half a bottle in thanks to my 1950 Chateau Cheval Blanc, a bottle I waited 65 yeas to open. I used to spend nights sitting in my wine cellar, convincing myself I could actually hear it age, tanning growing, fermenting, but appreciating its beauty didn’t make the time go by any faster. The bottle just laid there on its shelf, torturing me, while I waited for Katherine, and time stood still. Eventually, I convinced myself that no sip of that wine could ever taste as good as I dreamt it would, so I hide the bottle and walked away, and that is the story why I drink bourbon. I don’t know who I am without you, but I do no that as long as I’m with you time will stand still. So who is Damon Salvatore without Elena Gilbert? A selfish friend… A jealous brother… An horrible son? Or maybe whit a little luck, I’ll do right by you because you may be 1000 miles away or a 100 years away, but you’re still with me, and my heart is right there in that coffin with you. Until you come back to me.

- tvd 7x04
  • awatar Komu zależy ten umiera ⭐: Damon to cud... Jego przemiana, miłość, poświęcenie, ból jakiego doznawał dla jednej osoby: Eleny. Kto by nie chciał mieć takiej miłości? :( Damon & Elena - ALWAYS AND FOREVER!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›